desery

wtorek, 04 października 2016

flan oblednie czekoladowy 1

Panie i panowie, przedstawiam obecny numer 1 na mojej subiektywnej liście ulubionych deserów. Obłędny zapach i intensywna czekoladowa słodycz, czyli maleńkie niebo w gębie dające endorfinowego kopa w ponury jesienny dzień.

Kluczem do sukcesu jest dobrej jakości czekolada o dużej zawartości kakao – najlepiej 70-80%. Drugą ważną kwestią jest pieczenie deseru w kąpieli wodnej. Dzięki temu flan zachowa wilgotność i unikniemy twardych chrupiących brzegów. Z poniższego przepisu wychodzi 8 porcji w kokilkach o średnicy 9 cm.

Składniki:

  • 1 i ½ szklanki kremówki
  • ½ szklanki mleka
  • ½ łyżeczki ekstraktu z wanilii (lub cukru waniliowego)
  • 200 g czekolady o zawartości min. 70% kakao  
  • 5 jajek
  • 1 szklanka cukru

flan oblednie czekoladowy 2

Przygotowanie:

  • Nastawiam piekarnik na 160oC (lub 150oC z termoobiegiem).
  • Kremówkę z mlekiem i wanilią podgrzewam w rondelku, nie doprowadzając do zagotowania.
  • W gorącym płynie rozpuszczam połamaną na mniejsze kawałki czekoladę.
  • Mikserem ubijam jajka z cukrem na jasną puszystą masę (ok. 2 minut, tak, żeby nie było żadnych widocznych kryształków cukru).
  • Cieniutkim strumykiem wlewam po trochu gorącą kremówkę z roztopioną czekoladą, wciąż miksując.
  • Masę przelewam do kokilek, które następnie umieszczam w naczyniu żaroodpornym lub w głębokiej brytfannie.
  • Do brytfanny wlewam gorącej wody do wysokości około 2/3 kokilek. Całość wstawiam do piekarnika na 35-40 minut.
  • Po upieczeniu kokilki wyciągam z gorącej wody i odstawiam do ostygnięcia.
  • Flan przechowuję w lodówce przykryty folią spożywczą. Najlepiej smakuje z łyżką śmietanki kremówki, która balansuje jego przytłaczającą czekoladowość.

flan oblednie czekoladowy 3

środa, 10 sierpnia 2016

smores 1

Czy wiecie, że dziś w USA obchodzi się Narodowy Dzień S’mores? Z tej okazji dziś kilka słów na temat tego przysmaku.

Nazwa s’more jest skrótem od sformułowania „some more”, co znaczy „trochę więcej, jeszcze trochę”. I faktycznie, jak po letniej kolacji z grilla lub z ogniska zapodamy sobie s’more, to nie ma szans, by na jednym się skończyło. Ale tak już po trzecim zwykle pozostaje już tylko rozłożenie się w miękkiej trawie brzuszkiem do góry i wpatrywanie w zmierzchające sierpniowe niebo.

Składniki:

Do przyrządzenia 1 s’more potrzebujemy następujące składniki: 2 ciasteczka, 1 dużą piankę marshmallow oraz plasterek czekolady. Najbardziej popularnym zestawem biwakowym jest tutaj czekolada Hershey’s, grahamkowe ciasteczka Honey Maid oraz cukrowe pianki Kraft. W warunkach polskich sprawdzą się herbatniki razowe, a od biedy też maślane, pianki różnych marek również są dostępne. Wyzwanie może stanowić czekolada, gdyż powinna ona być dość cienka, by łatwo się rozpuszczała – moje próby z mleczną Wedla były mizerne, plasterki są za grube. Na chwilę obecną nie umiem jeszcze polecić nic lepszego. Poekspertymentujcie.

Przygotowanie:

Widzieliście kiedyś na amerykańskich filmach dzieci piekące na patykach nad ogniskiem jakieś białe kulki? Filmy owe zwykle milczą o tym jak się to pieczenie kończy i co po nim dalej następuje. Kulki te to właśnie marshmallows. Nadziewamy taką na patyczek i umieszczamy nad ogniskiem, tak żeby nie dosięgały jej płomienie. Chodzi o to, by podgrzana lekko się nadtopiła i zezłociła z zewnątrz. Tylko uwaga: nie traćcie jej z oczu! Pianka lekko muśnięta płomieniem błyskawicznie się zapala i zamienia w węgielek. A pianka zbyt długo trzymana nad ogniem topi się na tyle, że spływa z patyczka.

smores 2

Kiedy marshmallow osiągnie satysfakcjonujący nas poziom zezłocenia, zsuwamy ją delikatnie na ciasteczko z położonym na nim plasterkiem czekolady. I tutaj znów trzeba zachować czujność: ciepła marshmallow jest gorsza niż guma do żucia, pajęczyna i butapren razem wzięte, klei się, ciągnie nieziemsko i trudno ją odczepić od palców czy ubrania. Najbezpieczniej jest położyć trzymaną na patyku piankę na ciasteczku z czekoladą, przykryć ją i przytrzymać drugim ciasteczkiem, a następnie ostrożnie wyciągnąć patyk.

niedziela, 07 sierpnia 2016

strawberry shortcake podejscie drugie

Pamiętacie moje najbardziej niewdzięczne do wyrabiania ciasto? Dałam mu kolejną szansę i tym razem nie było aż tak strasznie. Może to tylko kwestia nastawienia?

W drugim podejściu do strawberry shortcake zdecydowałam się zamiast jednego dużego ciasta zrobić mniejsze ciastka, takie w sam raz na jedną porcję. Składniki pozostawiłam takie same, pominęłam tylko smarowanie gotowych ciastek masłem, by uniknąć skojarzeń smakowych z kanapką z dżemem truskawkowym. Co do przygotowania, proces wygląda tak samo do momentu pieczenia – zamiast dużego blatu na jedną tortownicę, masę podzieliłam na kilka mniejszych kulek i skróciłam przez to czas pieczenia o jakieś 3 minuty.

Jeszcze jedna ważna różnica pomiędzy tymi dwoma przepisami to składanie deseru. Pojedyncze shortcakes składam tuż przed podaniem, dzięki czemu ciastka nie nasiąkają sokami z owoców i zachowują swoją charakterystyczną łamliwość. To sprawia, że deser ma bardziej lekki letni charakter – delikatna maślana kruchość wypełniona bogactwem truskawek w syropie z chmurą świeżej bitej śmietanki. Pychota.

Składniki na 8 porcji:

  • 1 kg świeżych truskawek
  • ½ szklanki cukru
  • tłuszcz do wysmarowania formy do pieczenia
  • 3 szklanki mąki
  • 2/5 szklanki cukru
  • 6 łyżeczek proszku do pieczenia
  • ¾ łyżeczki soli
  • 9 łyżek zimnego masła
  • 2 jajka
  • ¾ szklanki mleka
  • 1 i ½ szklanki śmietanki kremówki
  • 3 łyżki cukru pudru

Przygotowanie:

  • Truskawki myję, obieram z szypułek i kroję na ćwiartki. Umieszczam je wraz z cukrem w garnku na małym ogniu na 10-15 min, by puściły soki i zmiękły. Potem odstawiam do ostygnięcia.
  • Dużą blachę wykładam papierem do pieczenia i lekko natłuszczam. Piekarnik nagrzewam do 230OC.
  • Mąkę, cukier, proszek do pieczenia i sól wsypuję do robota kuchennego, dodaję posiekane zimne masło i miksuję przez 2-3 minuty.
  • Jajka roztrzepuję i mieszam z mlekiem, po czym wlewam je do pojemnika robota i miksuję wszystko przez kolejne 2-3 minuty.
  • Ciasto przekładam na oprószoną mąką stolnicę i ugniatam lekko przez krótką chwilę (nie należy go dokładnie i długo wyrabiać, może wyjść wtedy twarde). Powinno mieć konsystencję podobną do rzadkiego ciasta drożdżowego.
  • Masę dzielę na 8 części, które rozkładam w miarę okrągłymi plackami na blaszce w odstępach około 5 cm (ciasto będzie się bardzo kleić do rąk, można spróbować łyżką).
  • Blachę wkładam do nagrzanego piekarnika i natychmiast redukuję temperaturę do 190OC.
  • Piekę przez 25 minut, po czym wyjmuję ciastka i odstawiam do przestudzenia na kratce.
  • W międzyczasie kremówkę ubijam mikserem na wysokich obrotach do uzyskania tzw. soft peaks czyli piany z miękkimi opadającymi wierzchołkami. Pod koniec ubijania dodaję cukier puder. Gotową śmietankę przechowuję w lodówce.
  • Shortcakes składam tuż przed samym podaniem: ciastka przekrajam na pół horyzontalnie (są dość kruche, mogą pękać), przekładam masą truskawkową i ubitą śmietanką.
czwartek, 09 czerwca 2016

indianski slump zurawinowy

Kiedy mówimy o kuchni amerykańskiej rzadko kiedy mamy na myśli kuchnię rdzennych mieszkańców Ameryki Północnej, czyli Indian. Dzisiaj więc taka mała perełka wygrzebana w jakimś magazynie kilka lat temu.

Z magazynu zostawiłam sobie tylko kartki z przepisami, więc przepraszam, ale dokładnego źrodła nie podam. Wiem natomiast, że autorką przepisu jest Joan Tavares Avant, starsza plemienia Wampanoag z wyspy Martha’s Vineyard. O hodowli i zbiorach żurawiny wspominałam już ubiegłej jesieni (link). Warto tylko przypomnieć, że jest to rodzimy owoc Nowej Anglii, od setek lat rosnący sobie dziko na tutejszych terenach podmokłych. Zanim jeszcze został „udomowiony” i zaczął być bardziej zorganizowanie uprawiany, znalazł sobie miejsce w kuchni (i medycynie) lokalnych Indian, których potomkowie starają się do dziś podtrzymywać dawne tradycje. Fantastyczna sprawa, prawda? :)  

Co do potrawy, można ją określić jako kluski ugotowane w żurawinowym syropie. Kluseczki są miękkie, lekko puszyste, konsystencją przypominają mi polskie pampuchy. Owoce żurawiny podczas gotowania pękają i miękną, a ich charakterystyczną gorycz neutralizuje słodki syrop. No i ta gałka muszkatołowa – niesamowita kombinacja. Danie najlepiej smakuje na gorąco, rekomendowane jest jako deser, ale moim zdaniem świetnie się też sprawdzi jako lekki letni obiad. Nie próbowałam jeszcze, ale myślę, że z powodzeniem żurawinę można zastąpić innymi owocami, np. borówką amerykańską. Albo jeżyną?

Acha, zostawiłam oryginalną nazwę „slump” – pewnych rzeczy czasem lepiej nie próbować tłumaczyć...

Składniki na 12-15 porcji deserowych:

  • 3 szklanki mąki
  • ¼ łyżeczki soli
  • 2 i ½ łyżeczki proszku do pieczenia
  • 3 łyżki oleju rzepakowego lub roztopionego masła
  • 1 szklanka mleka
  • 3 szklanki wody
  • 1 i ½ szklanki cukru (białego lub brązowego)
  • 3 szklanki świeżych owoców żurawiny (użyłam mrożonych)
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • 1 łyżeczka mielonej gałki muszkatołowej
  • 1 łyżeczka wanilii (dałam cukier waniliowy)
  • 2 łyżki masła 

Przygotowanie:

  • W misce łączę mąkę, sól, proszek do pieczenia, olej (lub masło) oraz mleko. Powstałe gęste ciasto odstawiam.
  • W dużym głębokim rondlu umieszczam wodę, cukier, żurawinę, cynamon, gałkę muszkatołową, cukier waniliowy oraz masło. Całość zagotowuję.
  • Ciasto nabieram po lyżce i wrzucam na owoce gotujące się w syropie.
  • Kiedy ciasto się skończy, rondel przykrywam i trzymam na niewielkim ogniu aż kluski będą w pełni ugotowane (12 do 15 minut – można jedną wyciągnąć i przepołowić dla pewności).  I gotowe. :)
niedziela, 07 lutego 2016

paczkowy pudding 1

Jeśli w tym tłustoczwartkowo-ostatkowym okresie zostanie wam nadmiar pączków, które dzień czy dwa później już nie smakują tak samo, gorąco zachęcam do wypróbowania poniższego przepisu.

Pudding pączkowy stworzyłam inspirując się bardziej tradycyjną wersją znanego anglosaskiego deseru (o bread pudding pisałam w maju), ale przestawiłam się na indywidualne porcje w kokilkach i wyrzuciłam z listy składników dodatki (rodzynki, cynamon), które mogłyby nie współgrać z charakterystycznym smakiem pączków.

Rezultat? Taniec, tamburyny, szaleństwo. Pyszny, wilgotny, pięknie wyrośnięty, z przelewającą się przez brzegi gorącą konfiturą, czyli pączków życie drugie, ale kto wie czy nie lepsze. Wprawdzie oznaczyłam ten pudding jako deser, ale bezwstydnie przyznaję, że u nas był wczoraj na śniadanie... A towarzyszył mu podrasowany burbonem sos mleczno-jajeczny zwany custard. Ale o nim w osobnym wpisie...

paczkowy pudding 2

Składniki na 6 porcji:

  • 1 i ½ szklanki mleka
  • 3 łyżki cukru
  • ½ łyżeczki cukru waniliowego
  • 30 g masła
  • 2 jajka
  • 2 duże pączki z konfiturą

paczkowy pudding 3

Przygotowanie:

  • W rondelku podgrzewam mleko z cukrem i cukrem waniliowym. Dokładnie mieszam, by cukier się rozpuścił. Zdejmuję z ognia, gdy płyn jest gorący, ale chwilę przed tym aż zaczną pojawiać się bąbelki.
  • Do mleka wrzucam masło i pozwalam mu się rozpuszczać, a ja w tym czasie przechodzę do kolejnego kroku.
  • Pączki rwę na kawałki 3-4 cm i układam je w równych ilościach w kokilkach.
  • Jajka wbijam do miseczki i roztrzepuję widelcem. Następnie dodaję je do lekko przestudzonego mleka i energicznie mieszam.
  • Mleczno-jajeczną mieszankę rozlewam do kokilek na kawałki pączków, obracając je kilka razy widelcem, by się nią pokryły. Odstawiam na kilka minut, by pączki dobrze nasiąkły.
  • W międzyczasie nagrzewam piekarnik do 180oC.
  • Puddingi piekę przez około 45 minut. Najpyszniejsze są od razu na gorąco z dodatkiem sosu custard.

paczkowy pudding 4

niedziela, 31 stycznia 2016

trifle bananowo-klonowe 1

By nie urazić uczuć tradycjonalistów chyba należałoby to raczej nazwać wariacją na temat trifle, gdyż miejsce sosu custard zajął zwykły budyń. Ale o koncept tu chodzi: przekładaniec z ciasta, owoców i kremu, przygotowywany w szklanym naczyniu, by zaprezentować wszystkie warstwy deseru. Jak to jeść? Najlepiej wbić w niego dużą łychę, przebijając się do samego dna i nałożyć sobie porcję składającą się ze wszystkich warstw. Taki bałagan na talerzyku może i nie wygląda apetycznie, ale przecież najważniejsze to uradować podniebienie kompozycją smaków, prawda? :)

Istotne jest, by trifle było wilgotne, co ułatwi „przegryzanie się” składników. Dobrze też, jeśli przed podaniem deser będzie miał na to kilka godzin. Zwykle do trifle używam sprawdzonego „kupnego” piaskowca, który według mnie nie wymaga już dodatkowego nasączania. Ale jeśli wasze ciasto jest suche, polecam do figurującego w przepisie alkoholu dodać tak z pół szklanki osłodzonej wody i tą mieszanką zwilżyć ciasto.

Smakiem powstałe cudo przypomina mi banoffee pie, więc jeśli lubicie takie zestawienie, to to trifle powinno również przypaść wam do gustu.

Składniki:

  • 1 opakowanie budyniu waniliowego (plus ewentualnie cukier, jeśli budyń jest niesłodzony)
  • 500 ml mleka do przygotowania budyniu
  • 3 duże dojrzałe banany
  • ½ szklanki syropu klonowego
  • 500 g ciasta biszkoptowego lub piaskowego
  • 2 łyżki alkoholu (np. wódki lub rumu)
  • 2 kostki gorzkiej czekolady

Przygotowanie:

  • Budyń przygotowuję zgodnie z instrukcją na opakowaniu i zostawiam do ostygnięcia.
  • Banany obieram i kroję na plasterki. Mieszam je z syropem klonowym i odstawiam.
  • Ciasto kroję na 3-4 cm kawałki.
  • Połowę z nich układam na dnie dużego szklanego naczynia i skrapiam 1 łyżką alkoholu.
  • Na to wykładam połowę bananów w syropie.
  • Następnie połowę wystudzonego budyniu.
  • Kolejne warstwy układam w tej samej kolejności: pokrojone ciasto, alkohol, banany w syropie i na wierzchu reszta budyniu.
  • Na koniec deser posypuję startą na tarce czekoladą.
  • Naczynie przykrywam folią spożywczą i wstawiam do lodówki na minimum 3-4 godziny.

trifle bananowo-klonowe 3

czwartek, 14 stycznia 2016

sliwki pod herbatnikowa kruszonka

Znalazłam w lodówce śliwkowe niedobitki i zamarzył mi się deser na ciepło z nimi w roli głównej, ale także z jakimś korzennym, „zimowym” akcentem. Do roli akcentu awansowała przyprawa do grzańca, zawierająca w sobie między innymi cynamon, goździki i kardamon, a która stała się elementem składowym kruszonki.

I tej kruszonce może poświęćmy chwilę. W anglosaskiej nomenklaturze kulinarnej spotykamy się z dwoma określeniami: crisp (chrupki, kruchy) i crumble (kruszonka). Oba odnoszą się do zapiekanego deseru składającego się z owoców przykrytych kawałkami pokruszonego ciasta. Ta wierzchnia warstwa może być prostą klasyczną kruszonką z cukru, mąki i masła, ale może też zawierać orzechy, herbatniki, bułkę tartą itp. I dalej źródła nie są zgodne. Jedne podają, że różnica między crisp i crumble polega na tym, że w jednym z nich występować mogą również płatki owsiane, ale sprzeczne są opnie w którym (przewaga jednak po stronie crisp). Druga wersja mówi, że różnicy w składnikach czy procesie przygotowania nie ma żadnej – crisp jest po prostu amerykańskim określeniem, a crumble brytyjskim. I muszę przyznać, że bardziej się skłaniam ku temu wyjaśnieniu, gdyż przejrzałam kilka swoich amerykańskich książek kucharskich i w żadnej nie natknęłam się na przepis na crumble. Zamierzam więc dalej kierować się tym podziałem, o ile oryginalne przepisy, do których będę sięgać nie będą zatytułowane inaczej.

A wracając do przepisu. Śliwki można oczywiście zastąpić innymi owocami, a poza tym warto przede wszystkim pamiętać, by kruszonka ich ściśle nie przykrywała. Powinny one mieć możliwość odparowania nadmiaru soków, aby nie okazało się po upieczeniu, że pod smakowitą chrupiącą skorupką znajduje się kompot...

Składniki:

  • 650 g śliwek
  • 2 łyżki cukru
  • 140 g herbatników
  • 90 g miękkiego masła
  • 1 łyżka przyprawy do grzańca (np. Kamis)
  • ½ szklanki brązowego cukru

Przygotowanie:

  • Piekarnik nastawiam na 190oC.
  • Śliwki myję i pozbawiam pestek, po czym kroję na plastry.
  • Owoce wkładam do naczynia do zapiekania. Posypuję cukrem i odstawiam na kilka minut, by puściły sok.
  • Herbatniki kruszę na drobno. Rozrabiam je palcami z masłem, przyprawą do grzańca i brązowym cukrem.
  • Śliwki posypuję grubą warstwą tak powstałej „kruszonki”.
  • Zapiekam przez około 30 minut, podaję na ciepło.
środa, 23 grudnia 2015

egg nog trifle z wisniami 1

Trifle wywodzi się z kuchni angielskiej i jest deserem, na który składa się przede wszystkim ciasto biszkoptowe, owoce, sos custard i ewentualnie bita śmietana. Może też występować w nim galaretka owocowa, a ciasto często nasączone jest alkoholem. Zamarzył mi się deser w tym stylu, ale w świątecznym wydaniu z dodatkiem egg nog (o tym napoju wspominałam prawie rok temu przy okazji przepisu na panna cottę) i tak oto powstał ten przepis.

W kwestii technicznej. Ciasto powinno być dość wilgotne, więc jeśli wasz biszkopt jest suchy proponuję go dodatkowo nasączyć, mieszając alkohol z przepisu z przegotowaną wodą lub słabą herbatą. Zamiast puddingu można użyć budyniu waniliowego i przyrządzić go na egg nog. Albo w ogóle darować sobie egg nog i przygotować tradycyjnie budyń na mleku. Ale należy dać mu ostygnąć zanim przystąpi się do układania trifle.

Składniki na naczynie o średnicy ok. 23 cm:

  • opakowanie 100 g puddingu waniliowego w proszku
  • 500 ml egg nog
  • 350 g piaskowca lub ciasta biszkoptowego
  • 50 ml burbona (może też być rum lub brandy)
  • 600 g frużeliny wiśniowej z puszki
  • 2 łyżki płatków migdałowych dla ozdoby

Przygotowanie:

  • Przygotowuję pudding zgodnie z instrukcją na opakowaniu, ale używając egg nog zamiast mleka.
  • Na dnie dużego szklanego naczynia układam połowę pokruszonego ciasta.
  • Skrapiam je połową alkoholu.
  • Na to wykładam pół puszki frużeliny wiśniowej.
  • Owoce smaruję połową puddingu.
  • Z pozostałych składników układam następne warstwy w tej samej kolejności.
  • Wierzch posypuję płatkami migdałowymi.
  • Deser przykrywam folią spożywczą i wstawiam na kilka godzin do lodówki, żeby się przegryzł.

egg nog trifle z wisniami 2

poniedziałek, 21 grudnia 2015

norymberskie pierniczki Elizy 1

Podczas podróży po Europie tego lata miałam okazję zatrzymać się na jeden dzień w Norymberdze. Wróciłam stamtąd z dwoma torbami lokalnych specjałów zwanych piernikami Elizy, które rodzina pokochała miłoscią natychmiastową i głęboką. Nadchodzące Święta stały się idealną okazją, by spróbować ten niezapomniany zapach i smak odtworzyć. Za punkt wyjścia posłużył mi przepis na oryginalne pierniczki norymberskie ze strony Domowe Wypieki. Wprowadziłam kilka drobnych zmian w składnikach i procesie przygotowywania, a na przyszłość pewnie dodałabym jeszcze więcej rodzynek i kandyzowanej skórki cytrusowej, a także trochę posiekanych a nie całkowicie zmielonych orzechów. Moje pierniki piekłam na natłuszczonym papierze do pieczenia, ale jeśli ktoś chciałby pokusić się o jeszcze bardziej tradycyjną wersję, może użyć na spód opłatków. Na wierzch natomiast alternatywnie można wykorzystać polewę czekoladową.  

Ciasteczka z poniższego przepisu nie wychodzą może kropka w kropkę jak tamte z Norymbergi, ale to nic nie szkodzi, są bowiem niesamowicie aromatyczne, miękkie i smakowite. A co równie ważne, nadają się do konsumowania już po upieczeniu, chociaż moim zdaniem znacznie lepiej smakują dnia następnego. Podsumowując, zdecydowanie najlepszy pierniczkowy przepis, jaki do tej pory miałam okazję wypróbować.  

Składniki na ok. 30 sztuk:

  • masło lub tłuszcz roślinny w spray’u do wysmarowania blaszek
  • 300 g mąki pszennej  
  • 3 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 2 łyżki niesłodzonego kakao
  • 20 g przyprawy korzennej do piernika (użyłam Prymat)
  • 100 g zmielonych migdałów
  • 50 g zmielonych pekanów
  • 50 g wiórków kokosowych
  • 50 g rodzynek
  • 50 g kandyzowanej skórki cytrynowej
  • 50 g kandyzowanej skórki pomarańczowej
  • 115 g masła w temperaturze pokojowej
  • 170 g cukru
  • 3 jajka
  • 250 ml mleka
  • 1 i ½ szklanki cukru pudru
  • 7 do 10 łyżek rumu lub brandy

norymberskie pierniczki Elizy 2

Przygotowanie:

  • Nastawiam piekarnik na 180oC. 2 duże blaszki wykładam papierem do pieczenia i natłuszczam.
  • W dużej misce mieszam mąkę, proszek do pieczenia, kakao, przyprawę korzenną, migdały, pekany, wiórki, rodzynki i kandyzowane skórki.
  • W osobnym naczyniu masło ucieram z cukrem aż będzie lekkie i puszyste. Następnie dodaję jajka i miksuję.
  • Jajeczną miksturę partiami dodaję do mieszanki sypkiej i dokładnie mieszam łyżką (nie jest to łatwe, gdyż masa jest bardzo gęsta).   
  • Na koniec stopniowo wlewam mleko i łączę z pierniczkową masą, odpowiednio ją rozrzedzając.
  • Ciasto wykładam po czubatej łyżce na przygotowane wcześniej blachy. Między ciasteczkami należy zostawić spore odstępy, gdyż ładnie wyrastają.
  • Pierniczki piekę przez 17-18 minut, po czym od razu wyciągam je z piekarnika.
  • Cukier puder mieszam z alkoholem i pokrywam nim gorące pierniki. Można dodać więcej płynu, wówczas lukier będzie rzadszy i będzie wygodniej go polewać. Ja trzymałam się raczej gęstszej konsystencji i użyłam pędzelka do smarowania.
  • Pierniki pozostawiam na  blachach do całkowitego ostygnięcia i wyschnięcia lukru. 

norymberskie pierniczki Elizy 3

sobota, 19 grudnia 2015

ciasteczka owsiane z czekolada 1

No dobra, czas w końcu przerwać tę chlebkową serię.

Nigdy nie byłam wielką fanką ciasteczek. Wychodziłam z założenia, że człowiek się narobi, a efekt jest mizerny, czytaj otrzymujemy kilka sztuk czegoś, czym się nie najemy, a tylko zapychamy miejsce w żołądku należne „prawdziwemu” deserowi. Że nie wspomnę o tym, że ciasteczka to takie małe zdradliwe łobuzy – wyglądają niewinnie, a kaloryczność jednej czy dwóch sztuk może odpowiadać pełnemu posiłkowi (w przypadku tych akurat na jedno przypada według moich obliczeń około 200 kcal).  Z kawałkiem ciasta to co innego, każdy od razu wie z czym ma do czynienia i odpowiednio ma się na baczności... ;)  

A na poważnie. Dziś przepis na genialne owsiane ciasteczka z kawałkami czekolady, który małżonek wynalazł w książce „Best Ever Desserts. A Collection of Over 100 Essential Recipes” Love Food. Ciastka są z wierzchu lekko chrupiące, a w środku miękkie i intensywnie czekoladowe. Jedna tylko sugestia z mojej strony – spróbujcie ich jeszcze zanim całkowicie ostygną. Czy może być coś lepszego niż roztapiająca się czekolada? :]

Składniki na 20 sztuk:

  • masło lub tłuszcz roślinny do wysmarowania blaszki
  • 115 g masła
  • 115 g brązowego cukru
  • 1 jajko
  • 115 g płatków owsianych
  • 1 łyżka mleka
  • 1 łyżeczka cukru lub ekstraktu waniliowego
  • 130 g mąki
  • 1 łyżka niesłodzonego kakao
  • ½ łyżeczki proszku do pieczenia
  • 175 g gorzkiej czekolady
  • 175 g mlecznej czekolady

ciasteczka owsiane z czekolada 2

Przygotowanie:

  • Nastawiam piekarnik na 180oC i natłuszczam blaszkę.
  • Masło ucieram z cukrem aż będzie lekkie i puszyste.
  • Wbijam jajko, dodaję płatki owsiane, mleko i cukier waniliowy. Wszystko ucieram za pomocą miksera. 
  • Wsypuję mąkę, kakao oraz proszek do pieczenia i miksuję.
  • Obie czekolady lamię na kawałki, a następnie siekam na jeszcze mniejsze (najlepiej, żeby nie przekraczały 0,5 cm).
  • Czekoladę łączę z ciastem, mieszając dokładnie łyżką. Nie jest to łatwe, gdyż masa jest bardzo gęsta.
  • Z ciasta lepię kulki dłońmi, spłaszczam je i układam na przygotowanej wcześniej blasze. Można też nakładać ciasto łyżką bezpośrednio na natłuszczoną powierzchnię.
  • Ciasteczka piekę przez 15 minut, po czym od razu wyciągam blachę z piekarnika.
  • Po 2-3 minutach ciastka przekładam na kratkę do ostygnięcia.  

ciasteczka owsiane z czekolada 3

 
1 , 2 , 3
myTaste.pl